Stara Szkoła w Sokółce – więcej, niż lody

– Dzień dobry. Oj, widzę, że czeka pani w kolejce.
– Nie ma problemu, to zaledwie kilka sekund – odpowiedziałam zgodnie z prawdą, zresztą kolejka była żadna, bo stałam pierwsza przy kasie, a i faktycznie czas oczekiwania był minimalny.
– Na pewno chce być pani obsłużona – odrzekł niezwykle empatycznie miły pan w niebieskiej koszuli, wołając kelnerkę.

No nieźle, dobrego mają managera – pomyślałam sobie – jeśli taki jest początek, to dalej może być tylko lepiej! I  nie zawiodłam się. Ale o tym za chwilę.

Stara Szkoła w Sokółce to miejsce, o którym słyszałam bardzo dużo dobrego. Ale od niedawna – rok temu nie wiedziałam nawet, że takie miejsce istnieje. A w ciągu kilku ostatnich miesięcy wielu moich znajomych zaczęło powtarzać: „musisz jechać do Starej Szkoły na pizzę i lody”. No to pojechałam, do tego miejsca, które, jak mi się wtedy wydawało, na kulinarnej mapie jest czymś nowym…

Stara Szkoła w Sokółce - więcej, niż lody

Najpierw sąd, potem szkoła

Historia tego miejsca sięga lat XX ubiegłego wieku. Od 1930 roku na parterze budynku mieścił się sąd. Dramatyczne koleje losu spowodowały, że po jedenastu latach mieszkający tu sędzia, wraz ze swoją rodziną, podzielili los Polaków z kresów wschodnich, wywiezionych wgłąb Rosji – na Syberię. Od 45′ roku budynek przeznaczany był już stale na cele oświatowe: od prywatnego, potem Państwowego Gimnazjum Koedukacyjnego, gimnazjum z liceum, Szkołę Rzemiosł Budowlanych, przez Zakład Doświadczalny Instytutu Elektrotechniki, po Szkołę Podstawową, która działała tu do 1992 roku.

Stara Szkoła dobrego Smaku

Tak sobie myślę, że nie mogło być chyba lepszego miejsca dla takiej restauracji/lodziarni, jak ten budynek. „Stara szkoła” to coś, co kojarzy mi się czerpaniem z dawnych, najlepszych wzorców, uczeniem się, doskonaleniem. A to, plus pasja do tego, co się robi, to zawsze przepis na sukces. Czymkolwiek ten sukces dla nas by nie był. Choć w przypadku Starej Szkoły w Sokółce jest to dość jasne – rosnąca liczba zadowolonych i przede wszystkim powracających klientów i świadomość, że robi się coś starannie, naprawdę dobrego.

I chyba ta „staranność” jest tu słowem kluczem. Byłam już świadkiem „upadku” kilku miejsc, które serwowały świetne jedzenie. Niestety wraz z napływem coraz większej ilości klientów wdarła się pewna „masowość” w podejściu do tego, co podaje się na talerzu, totalny spadek jakości. I choć biznes i tak się kręcił, to dla mnie był to upadek. Wszystko wskazuje na to, że Starej Szkole w Sokółce zupełnie to nie grozi. Wbrew temu, co myślałam, miejsce to istnieje nie od „chwili”, a od około 6 lat. To, że okazało się być „sukcesem”, właściciele odczuli również kilka lat temu…

Stara Szkoła w Sokółce - więcej, niż lody

Stara Szkoła w sokółce – rodzina, lody, pizza

O samej restauracji opowiedział mi miły pan w niebieskiej koszuli (muszę go tak nazywać, bo nawet nie zapytałam go o imię). Okazał się być nie tyle manadżerem, co jednym z właścicieli. Opowiedział mi o tym, jak od lodów zaczęła się ich „gastronomiczna” aktywność. I choć podobno na samym początku, 12 lat temu, wychodziły im naprawdę smaczne, to wyjazd do Włoch śladem najlepszych tamtejszych lodów pokazał, że można je robić dużo lepiej. Ta rodzinna podróż rozpoczęła prace nad poszukiwaniem idealnej, lodowej receptury.

Stara Szkoła to rodzinny interes. Pani Mama odpowiada w tej chwili za „kuchnię”. Choć pizzę nauczył ich robić pizzaiolo, który wiele lat spędził we Włoszech… I tak też robią wg jego wskazówek, z prawdziwej, włoskiej mąki. W ogóle w Starej Szkole nie ma żadnej drogi na skróty. Mam wrażenie, że temu miejscu przyświeca jedna ważna dewiza – jeśli coś robić, to tylko dobrze! Orzechy laskowe do lodów sprowadzane są z Piemontu (z miejsca, gdzie 90% upraw skupuje Ferrero), mango z Indonezji, pistacje z Sycylii, lawenda z pobliskiego Dworzyska, jagody od lokalnego rolnika. Wszystko zawsze najlepszej jakości.

 Stara Szkoła w Sokółce - więcej, niż lody

STARA SZKOŁA w sokółce – WIĘCEJ NIŻ LODY

Zanim przejdę do peanów na cześć tutejszych lodów – zamówiłam jeszcze:

burgera – bardzo smaczny (choć jedna rzecz – nie zostałam zapytana o stopień jego wysmażenia),

pizzę picante – jedną z lepszych, jakie jadłam w życiu, minimalna/włoska ilość składników, do tego była taka… lekka, na wyśmienitym, chrupiącym cieście,

kawę – nie jestem kawoszem, więc kawy dzielę na: smaczne, niesmaczne, przepalone; ta była smaczna, na miejscu jest własna palarnia kawy

No i w końcu lody. Lody tutaj są  c u d o w n e, koniec, kropka! Jedna gałka – 3 zł. Specjalnie dla nich, dwa dni po pierwszej wizycie w Starej Szkole, nadłożyłam drogi, wracając z Suwalszczyzny, aby znów ich spróbować. Pistacjowe miały w sobie tyle smaku, jakby z trzewi pistacji magicznym sposobem wydobyto samą esencję, lub z ich jednego kilograma wyprodukowano 300 gramów lodów. Ostatecznie do tej pory spróbowałam smaków: mango, porzeczkowego, chałwowego, czekoladowego, czekoladowego z chilli, snickersa, sernika, „Michałków”, słonego karmelu i jednego z moich faworytów – orzecha laskowego. Warto przejechać każdy kilometr, aby ich spróbować.

Stara Szkoła w Sokółce - więcej, niż lody

Muszę też dodać, że na miejscu można również kupić jogurt naturalny „szkolnego” wyrobu. Nie jestem pewna, ale to chyba nowość w ofercie „Starej Szkoły”. Spróbuję go przy kolejnej wizycie, czyli… pewnie nie dalej, niż w ciągu kilku dni.

STARA SZKOŁA
ul. Ks. Piotra Ściegiennego 39
Sokółka

Stara Szkoła w Sokółce - więcej, niż lody

Stara Szkoła w Sokółce - więcej, niż lody

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *